Golica – 1835 m n.p.m. – Karawanki – Słowenia

Naszą wędrówkę na szczyt rozpoczynamy z Planiny pod Golico. Do wsi docieramy od strony Jesenic. Do wsi prowadzi droga wijąca się zakosami podobna do naszych polskich dróg w górach. Samochód zostawiamy na parkingu tuż za wjazdem do wsi.

Do szlaku mamy 500 m, ale spokojnie można samochodem podjechać dalej pod Pri Fencu, gdzie można zostawić samochód na żwirowym parkingu dla samochodów osobowych. Dalej idąc wzdłuż drogi w górę za ostatnim domem po prawej skręcamy w górę na polanę gdzie ścieżka wkracza na wyżyny 😛 . Na wysokości skrętu jest znak kierujący na szlak na Golicę jednak jest słabo widoczny, ponieważ zasłonięty jest znakiem drogowym idąc od dołu. Dalej ścieżka kroczy przez łąkę za domem.

Chwile później szlak wkracza w las. Dochodzimy do szutrowej drogi jednak niech was nie zmyli jej zachęcająca płaskość to nie tędy idzie szlak. Po przejściu 3 metrów tą szutrową drogą szlak dalej wchodzi w górę w las trzeba uważnie szukać znaku bo można tutaj się pomylić.

Dochodzimy do stacji kolejki towarowej zaopatrującej schronisko. Dalej szlak jest już bardzo dobrze oznaczony białą kropką w czerwonej obwódce.

Drepczemy w górę, tuż przed schroniskiem wychodzimy na polane z pięknymi widokami.

Schronisko na razie mijamy, bo od schroniska jest jeszcze 45 minut na szczyt. Więc pniemy się dalej w górę. Widok tutejszych szczytów nas zachwyca. Szlak na szczyt pnie się w górę łąką wyglądem przypomina bieszczadzką połoninę. Dalej szlak wije się grzbietem gór do szczytu. Jeszcze tylko, żeby trafić na grzbiet trzeba pokonać pastuch pod napięciem odgradzający nas od szlaku wiodącego na szczyt. Dalej szlak wiedzie wzdłuż pastucha. Na szczycie zastajemy widok wszechobecnych kup owiec. Widoki ze szczytu imponują trochę widokiem przypominają nasze Tatry Zachodnie.

Po zejściu zatrzymujemy się w schronisku. Jak w każdym schronisku na Słowenii widnieje tu informacja, że swoje śmieci zabieramy ze sobą na równiny. W samym schronisku klimat podobny do polskich schronisk. Jest tutaj też balkon, na który  można wyjść i podziwiać widoki.

Wypad uważamy za udany. To co różni ten szczyt od polskich gór to mozolne podejście pod górę. Też w przeciwieństwie do polskich gór nasze uszy nie zaznają tutaj szumiącego dźwięku górskich potoków. Góry te są suche i trzeb wziąć ze sobą dużo wody na trasę. Pamiętajmy też o palącym słońcu, więc lepiej wychodzić w góry rano.

Lublana miasto smoków – Słowenia

Lublana stolica Słowenii. Warto chociaż na chwilę tu przystanąć, odetchnąć i zachwycić się tutejszymi uliczkami i zabytkami. Odwiedzamy to miasto w środku tygodnia. Zupełnie inaczej zwiedza się miasto wolne od ogromnego natłoku turystów, które zazwyczaj towarzyszą w innych stolicach europejskich. Spacer ulicami starego miasta obfituje w piękne widoki. Można tutaj nacieszyć oczy zabytkowymi budowlami i pomnikami, a wokół sklepiki z przeróżnymi wyrobami hand made.

Naszą wędrówkę zaczynamy od placu Preserena, na którym zawsze pada deszcz. Jest tam wytyczony okrąg i ustawiono znaki ostrzegające o deszczu. Miła rzecz w środku upalnego lata.

Na placu stoi pomnik Preserena, na przeciwko pomnika z domu nr 4 na ulicy Wolfovej spogląda młoda kobieta z płaskorzeźby wmurowanej w ścianę budynku, była to jego wielka niespełniona miłość.

Dalej krążymy zwiedzając zakątki Lublany trafiamy na Kongresni trg, podziwiamy piękną niestety zamkniętą barokową budowlę klasztoru Urszulanek. Tuż obok znajduje się Uniwersytet Lublański. Po drodze mamy okazję oglądać niecodzienny zwyczaj zawieszania butów na lince zawieszonej nad ziemią. Mijamy też niecodzienny balkon zarośnięty trawą.

Dalej podążamy wzdłuż rzeki podziwiając mosty Lublany. Na dłużej zatrzymujemy się na targu Vodnikov trg, którego istnienie zawdzięczamy trzęsieniu ziemi z 1895 roku, które zniszczyły stojące tu budynki szkoły i biblioteki. Dzięki temu w dni powszednie możemy dzisiaj tu odwiedzać targ. Zakupujemy tu pyszne warzywka i owoce. Tuż przy targu znajduje się most, który jest chyba odpowiednikiem mostu zakochanych, na którym wisi setka kłódek zawieszonych przez zakochane pary.

Idąc wzdłuż nabrzeża dalej docieramy do mostu Smoka, którego wejścia z każdej strony strzegą smoki symbole Lublany. Tutaj kończymy nasz spacer.