Zimowo – szlakiem Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego

Nowy rok. Chcę się więcej, lepiej, szybciej. Trwając w naszym postanowieniu chcemy więcej chodzić zwiedzać, patrzeć, odkrywać. Czas nie do końca właściwy, bo mam teraz na głowie tysiąc rzeczy wśród, których prym wiedzie nauka do wszelakiego rodzaju zaliczeń i egzaminów. W całym tym niedoborze czasu udaje nam się wygospodarować pół dnia i ruszamy na wędrówkę szlakiem w ostatni zimowy, jak się później okaże, dzień stycznia. Naszą trasę zaplanowaliśmy na 22 km. Od drzwi naszego mieszkania do Gdyni przystanku PKM w Wielkim Kacku. Dzisiejszy dzień na wędrówkę jest wspaniały wszędzie leżą pokłady białego puchu, który skrzypi na mrozie pod każdym naszym krokiem. Spomiędzy drzew padają na nas promienie słońca, a patrząc do góry podziwiamy piękny błękit sobotniego nieba. Pierwszy punkt trasy, do którego docieramy to Matemblewo. Dowiadujemy się tutaj ciekawej historii, której do tej pory nie znaliśmy. Czy wiecie, że za początkiem Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Gdańsku Matemblewie kryje się historia, która miała tutaj miejsce ok 250 lat temu. Żona pewnego stolarza z Matarni była brzemienna. Małżeństwo żyło skromnie pewnej nocy kobieta zaczęła rodzić. Mąż pobiegł po akuszerkę, która mieszkała niedaleko. Kiedy wrócili kobieta leżała blada. Wiadomo było, że potrzebny jest lekarz, który mieszkał w mieście 10 km od domu małżeństwa. Był, środek zimy i stolarz wiedział, że ciężko mu będzie dotrzeć do miasta, żeby sprowadzić lekarza do rodzącej żony. Nie patrząc jednak na trudności wyruszył w drogę. Przemierzając zaspy postanowił iść na skróty przez las tam jednak w gąszczu opadł z sił. Wtedy zaczął się modlić o pomoc. Wówczas pojawiła się przed nim jasna postać była to Matka Boska. Nakazała mu wracać do domu i powiedziała, że urodził mu się piękny syn. Kiedy wrócił zastał w domu żonę z synem na rękach. Całą historię opowiedział on Cystersom, którzy odnotowali to w swoich kronikach. Niedługo po tym zdarzeniu w Matemblewie postawiono figurę Matki Boskiej Brzemiennej. Przychodziły tutaj kobiety modlić się o wstawiennictwo Matki Boskiej i zgodnie z tradycją przynosiły ze sobą woreczek ziemi tak powstał kopiec. Dzisiaj ma on wysokość 9 m i promień 6m, a na jego szczycie stoi kaplica z figurą Matki Bożej Brzemiennej.

Z Matemblewa kierujemy się na północ niebieskim szlakiem. Po drodze mijamy Kuźnie Wodną, a zaraz przy niej witamy się z bardzo przyjaźnie nastawionym do nas rumakiem 😉 . Wchodzimy również na Pachołek w Oliwie, skąd rozciąga się widok na cały Gdańsk. Kiedy jest ładna pogoda i przejrzystość powietrza duża to można stąd podziwiać piękną panoramę z Zatoką Gdańską w tle. Dalej kontynuujemy nasz spacer do Gdyni. Po drodze zbaczamy z trasy docieramy do Wiaty Borodziej, ale szybko poprawiamy błąd i wracamy na niebieski szlak rowerowy. Mijamy rozpędzony kulig napędzany zaprzęgiem konnym i lądujemy na przepysznej herbatce z dodatkiem nalewki na jednym z parkingów leśnych. Ciepła herbata z wkładką w taki dzień smakuje wybornie 🙂 . Potem przechodzimy koło Stajni Leśna Polana i dalej szlakiem docieramy już bezpośrednio na granicę lasu wyprowadzającą nas na Wielki Kack. Stąd wracamy zmęczeni, ale zadowoleni do domu nowy trójmiejskim nabytkiem PKM. Pewnie nie raz jeszcze wykorzystamy tą kolejkę do powrotu z wędrówek np. przy realizacji odcinków Pomorskiego Szlaku Św. Jakuba. Dla chętnych chcących podążać tym szlakiem poniżej mapka naszego przejścia.

Nowy rok… Nowa droga… Buen Camino…

” Niech Droga powstanie na spotkanie z tobą, niech wiatr zawsze wieje ci w plecy. Niech slońce grzeje twoją twarz… Niech Bóg Cię trzyma w zagłębieniu swej dłoni”

Liz Babbs – ” Pielgrzymie serce”

Nowy rok nowe wyzwania – Camino de Santiago 2016. Droga sama w sobie dla nas będzie liczyła blisko 800 km. Start Saint Jean Pied de Port, cel Santiago de Compostela. Czas 32 dni. Jeżeli tylko On nam pomoże i św. Jakub pozwoli to damy radę. Osobiście chcę wierzyć, że się uda. Nasza droga zaczęła się już kilka lat wcześniej, przez cały ten czas w naszych głowach pomału dojrzewała nieśmiało myśl, że może czas wyruszyć. Camino to nie jest zwykły szlak to nie ty go wybierasz to on wybiera ciebie. Jakiś nieśmiały głos w głowie mówi idź tam w końcu człowieku. Przyszedł czas na ciebie. Nasza droga rozpoczyna się tu i teraz  – bilety kupione. Trzeba jeszcze skompletować parę drobiazgów ogarnąć trasę wędrówki i nie pozostaje nic tylko wyjść, zamknąć za sobą drzwi i iść na przód. Nie tylko idziemy tam wędrować w sensie wędrówki noga za nogą, ale głównie w poszukiwaniu siebie, zrozumieniu i wędrówki do wnętrza … . Bo Camino znaczy droga… .

Buen Camino 🙂