Skalnik 945 m n.p.m. – Rudawy Janowickie – KGP – Zimowe wejście

Na skalnik podchodzimy od strony miejscowości Czarnów. Samochód zostawiamy za zgodą właścicieli w samym Czarnowie jak się potem okazuje pod świątynią Hare Kryszna. Do prywatnego schroniska „Czartak” postanawiamy przejść się na nogach ponieważ droga jest bardzo oblodzona i wiedzie raz w górę raz w dół i obawiamy się, że nasz samochód może nie podołać. Szlak niebieski prowadzi nas na szczyt przez ośnieżone pola. Zapadamy się po kolana w śniegu i niektórzy nas (a była nas dwójka :)) twierdzą, że to bez sensu, że w takim śniegu nie uda nam się dotrzeć na szczyt. Po dotarciu do Czartaka chwila wytchnienia od śniegu w postaci kawałka drogi z ubitym śniegiem. Dalej jednak znowu trzeba wejść w las na nieutorowany szlak. Brodzimy w śniegu pod górę pilnując aby nie zgubić znaków na oblepionych śniegiem drzewach. Słońce świeci drzewa wyglądają pięknie całe pokryte są lodem utworzonym przez rozmarzający w ciągu dnia i zamarzający nocą śnieg. Niestety baterie w aparacie odmówiły nam posłuszeństwa i ratujemy się aparatem w telefonie.

Kilkadziesiąt metrów za nami trzy osoby podążają naszymi śladami na szczyt. Teraz toczy się między nami dyskusja, kto pierwszy ma przedzierać szlak wiadomo pierwszy ma najgorzej, reszta idzie po jego śladach. Ustępujemy na jakiś czas prowadzenie, żeby trochę sobie polepszyć żywot 🙂 . Mniej więcej razem docieramy na szczyt.

Sam szczyt nie oferuje żadnych widoków oprócz wielkiego świerkowego lasu. Za to koniecznie trzeba odwiedzić punkt widokowy mniejszy szczyt „Mała Ostra” położony niedaleko głównego szczytu Skalnika . Tutaj mamy okazję nacieszyć oczy przepięknymi widokami. Dzisiaj jest tak piękna pogoda, że widoczne są stąd nawet spodki na Śnieżce i całe pasmo Karkonoszy.

Wracając musimy zdobyć pieczątkę. Niestety w Czartaku wszystko jakby zamknięte na głucho. Kierujemy się do samochodu. Widząc na domu przy, którym zaparkowaliśmy samochód tablicę myślimy, że to może jakiś lokalny dom kultury lub coś w tym stylu. Podchodzimy, na zewnątrz siedzi akurat para z dzieckiem najwyraźniej korzystają z pięknej słonecznej pogody. Pytamy czy może mają pieczątkę, którą moglibyśmy potwierdzić zdobycie szczytu. Jak najbardziej mają wtedy dostrzegam, że to świątynia Hare Kryszna. Para jest bardzo miła nawet chcą nam przy okazji zaproponować kupno książek opisujących ich wiarę. Grzecznie dziękujemy i odjeżdżamy z niecodziennymi pieczątkami w naszych książeczkach KGP 🙂 .

Kłodzka Góra 765 m n.p.m. – Góry Bardzkie – KGP – Zimowe wejście

Do tego szczytu podchodziliśmy dwa razy. Pierwszym razem gdy jechaliśmy z Biskupiej Kopy do Jedliny Zdrój gdzie mieliśmy nocleg. Wtedy niestety wyszliśmy na szlak zbyt późno i nie przewidzieliśmy takich pokładów śniegu przez, które szliśmy strasznie wolno i w połowie drogi zawróciliśmy bo stwierdziliśmy, że nie damy rady wrócić przed zmrokiem. Na dokładkę jeszcze na początku pomyliliśmy drogę i szliśmy w równoległa trasą rowerową nie po właściwym szlaku przez co zmarnowaliśmy strasznie dużo czasu na powrót na szlak. To sprawiło, że mieliśmy strasznie negatywne podejście do szlaku niebieskiego prowadzącego na szczyt od strony Przełęczy Kłodzkiej. Dodatkowo zniechęcało nas to, że po drodze nie było żadnych widoków i trasa prowadziła to w górę to w dół zaliczając po drodze m.in szczyt Grodziska, który jest jedynie 30 metrów niższy od naszego docelowego szczytu. Po drodze należy bacznie obserwować szlak, który potrafi robić zakręty o 90 stopni w lewo wbijając się pod górę przez las. Jeżeli nikt nie przetarł szlaku wcześniej łatwo takie miejsce ominąć.  Ostatnim razem dotarliśmy do Grodziska tym razem nie odpuścimy Kłodzkiej Górze. Droga jest trochę lepsza niż poprzednio już nie brodzimy tak w śniegu, który od ostatniego razu jak tu byliśmy zdążył się trochę rozpuścić, więc idzie się lepiej niż ostatnio. Docieramy na szczyt robimy zdjęcia i ruszamy w drogę powrotną.

W drodze powrotnej widząc ślady na śniegu nie prowadzące szlakiem tylko omijające Grodzisko. Postanawiamy kierując się mapą zboczyć ze szlaku i spróbować ominąć ten szczyt. To była dobra decyzja zbaczając ze szlaku w dół tuż przed samym Grodziskiem trafiamy na trasę, która była wytyczona na drzewach chyba dla jakiegoś rajdu rowerowego. Doprowadza nas ona do drogi, która wiedzie równolegle do szlaku zboczem z pięknymi widokami prowadząc nas prosto do parkingu leśnego, na którym zostawiliśmy samochód. Nie rozumiem dlaczego trasa na szczyt Kłodzkiej Góry wytyczona została w tak nieciekawy sposób skoro istnieje dziesięć razy lepsza z widokami alternatywa dla niej.

Na koniec wszystkiego nawet nie udało nam się zdobyć pieczątki do książeczki. W okolicy wszystko pozamykane. Po dojechaniu do Kłodzka chcieliśmy zdobyć pieczątkę jako potwierdzenie do książeczki, zatrzymujemy się akurat przy weterynarzu, która stwierdza, że on nam absolutnie nie da pieczątki bo jeszcze użyjemy ją do jakichś niecnych celów. Ta góra nie należy niestety do naszych ulubionych. Może kiedyś jak powstanie na jej szczycie planowana wieża będzie warto się na nią wybrać ponownie. Póki co wracamy zmęczeni bez pieczątki do naszego pensjonatu.