26 Sierpień długo wyczekiwany przez nas dzień. Jest to dzień, w którym zaczęła się nasza przygoda z górami. To nie tak żebyśmy nigdy po górach nie wędrowali, ale nigdy tak jak tego roku. To właśnie wtedy obudziła się we mnie prawdziwa pasja do gór. W górach już byliśmy i w Tatrach i Pieninach i Karkonoszach. Jednak to tego roku ja po raz pierwszy wędrowałam z plecakiem i tak prawdziwie po górach, poznając wszystkie zalety spania w schroniskach i bez wszelkich udogodnień naszej cywilizacji. Mój mąż od zawsze chodził po górach wiele razy z plecakiem z przyjaciółmi nocując gdzie popadnie. Tak więc nasz wyjazd był zaplanowany od a do z, wszystkie noclegi i trasy planowaliśmy dużo wcześniej. I tak w słoneczny weekend majowy rezerwowaliśmy noclegi w schroniskach leżąc na plaży. Ponieważ zdecydowaliśmy, że do Zakopanego dotrzemy pociągiem, więc stwierdziliśmy,że pierwszy nocleg po przyjeździe będzie w samym Zakopanem. Znaleźliśmy lokum o bardzo wdzięcznej nazwie willa Prestige :-), myśleliśmy, że nikt się nie zgodzi wynająć na jeden nocleg pokoju w sezonie, ale że rezerwację robiliśmy internetowo, więc wyszło tak że mieliśmy ten nocleg, a skoro tak to również zarezerwawaliśmy tam nocleg na jedną noc po zejściu do Zakopanego, żeby odpocząć i zrelaksować się po wędrówkach :-).
Miejsce dosyć przyjemne, mieliśmy bardzo miłe towarzystwo podczas śniadań w postaci piesia gospodarzy zaglądającego w okno. Z bardzo błagającą minką o jedzenie :-).

Oprócz tego pierwszego dnia kiedy wychodziliśmy w góry zostawiliśmy tam swoje gazetki, które mieliśmy kupione na drogę, a ponieważ minimalizowaliśmy ciężar plecaków wykluczone było branie ich ze sobą, jednak szkoda było je wyrzucić. Więc stwierdziliśmy, że zaryzykujemy i zostawimy w pokoju jak wyrzucą to trudno. Więc zostawiliśmy je wysoko na górze na szafie i jak się potem okazało kiedy doatriśmy tam z powrotem 10 dni później gazety nadal były w tym samym miejscu nieruszone :-D. Z drugiej strony to nie wiem czy to dobrze czy źle, że nie padły one ofiarą porządków gospodarzy ;-).
