Chełmiec 851 m n.p.m. – Góry Wałbrzyskie – KGP – Zimowe Wejście

Chełmiec jest naszym ostatnim szczytem KGP zdobytym podczas zimowej wyprawy. Pomimo, że wiadomo, że Chełmiec był nie słusznie uznawany najwyższym szczytem w tym paśmie gór ze względu na błąd w pomiarach zaliczający wieże znajdującą się na szczycie do jego wysokości, to wciąż jest on uznawany za najwyższy w Koronie Gór Polski. Faktycznie wyższa od niego jest Borowa 853 m n.p.m., na którą też pewnie w przyszłości się wybierzemy. Na szczyt wchodzimy szlakiem, żółtym od strony Wałbrzycha. W naszej wędrówce towarzyszą nam brat mojego męża z dziewczyną, także lubiący górskie wędrówki. Samochód zostawiamy na parkingu osiedlowym umiejscowionym tuż pod górą. Szlak nie należy do najdłuższych idzie się przyjemnie. Po drodze tuż przed samym szczytem napotykamy drzewo tak skrzypiące przy każdym podmuchu wiatru, że obawiamy się przechodząc, że zaraz na nas runie. Na szczycie znajduje się Radiowo Telwizyjny Ośrodek Nadawczy oraz duży 45 m krzyż. Do lat 50 ubiegłego wieku znajdowało się schronisko, obecnie chyba też można poczęstować się herbatą, ale nie w lutym. W dniu kiedy byliśmy wszystko było zamknięte,  ale wniesiona herbata w termosie sprawdziła się idealnie.

Skalnik 945 m n.p.m. – Rudawy Janowickie – KGP – Zimowe wejście

Na skalnik podchodzimy od strony miejscowości Czarnów. Samochód zostawiamy za zgodą właścicieli w samym Czarnowie jak się potem okazuje pod świątynią Hare Kryszna. Do prywatnego schroniska „Czartak” postanawiamy przejść się na nogach ponieważ droga jest bardzo oblodzona i wiedzie raz w górę raz w dół i obawiamy się, że nasz samochód może nie podołać. Szlak niebieski prowadzi nas na szczyt przez ośnieżone pola. Zapadamy się po kolana w śniegu i niektórzy nas (a była nas dwójka :)) twierdzą, że to bez sensu, że w takim śniegu nie uda nam się dotrzeć na szczyt. Po dotarciu do Czartaka chwila wytchnienia od śniegu w postaci kawałka drogi z ubitym śniegiem. Dalej jednak znowu trzeba wejść w las na nieutorowany szlak. Brodzimy w śniegu pod górę pilnując aby nie zgubić znaków na oblepionych śniegiem drzewach. Słońce świeci drzewa wyglądają pięknie całe pokryte są lodem utworzonym przez rozmarzający w ciągu dnia i zamarzający nocą śnieg. Niestety baterie w aparacie odmówiły nam posłuszeństwa i ratujemy się aparatem w telefonie.

Kilkadziesiąt metrów za nami trzy osoby podążają naszymi śladami na szczyt. Teraz toczy się między nami dyskusja, kto pierwszy ma przedzierać szlak wiadomo pierwszy ma najgorzej, reszta idzie po jego śladach. Ustępujemy na jakiś czas prowadzenie, żeby trochę sobie polepszyć żywot 🙂 . Mniej więcej razem docieramy na szczyt.

Sam szczyt nie oferuje żadnych widoków oprócz wielkiego świerkowego lasu. Za to koniecznie trzeba odwiedzić punkt widokowy mniejszy szczyt „Mała Ostra” położony niedaleko głównego szczytu Skalnika . Tutaj mamy okazję nacieszyć oczy przepięknymi widokami. Dzisiaj jest tak piękna pogoda, że widoczne są stąd nawet spodki na Śnieżce i całe pasmo Karkonoszy.

Wracając musimy zdobyć pieczątkę. Niestety w Czartaku wszystko jakby zamknięte na głucho. Kierujemy się do samochodu. Widząc na domu przy, którym zaparkowaliśmy samochód tablicę myślimy, że to może jakiś lokalny dom kultury lub coś w tym stylu. Podchodzimy, na zewnątrz siedzi akurat para z dzieckiem najwyraźniej korzystają z pięknej słonecznej pogody. Pytamy czy może mają pieczątkę, którą moglibyśmy potwierdzić zdobycie szczytu. Jak najbardziej mają wtedy dostrzegam, że to świątynia Hare Kryszna. Para jest bardzo miła nawet chcą nam przy okazji zaproponować kupno książek opisujących ich wiarę. Grzecznie dziękujemy i odjeżdżamy z niecodziennymi pieczątkami w naszych książeczkach KGP 🙂 .