Waligóra 936 m n.p.m. – Góry Kamienne – KGP – zimowe wejście

Kolejnym szczytem w planie do zdobycia podczas naszego lutowego wyjazdu jest Waligóra. Do szczytu prowadzą dwie drogi. Jedna 15 min stroma droga na szczyt żółtym szlakiem, i druga około godzinna prowadząca spod schroniska Andrzejówka najpierw szlakiem niebieskim z czarnym, i dalej do szczytu żółtym od drugiej strony prowadzącym na szczyt. My wybieramy opcje 15 minutową. Postanawiamy spróbować, bo nie wiadomo jak wygląda ten dłuższy szlak, a zimą może być różnie i możemy iść nawet dwa razy dłużej niż czasy podane na mapie. Samochód pozostawiamy pod schroniskiem „Andrzejówka” na darmowym parkingu. Wchodzimy na szlak są widoczne ślady kogoś kto zapewne przed nami próbował jednak po paru metrach się one kończą – chyba ktoś się poddał. Ale zakładamy raczki i postanawiamy próbować dalej.

Muszę powiedzieć, że to jest wejście, które dostarcza wiele frajdy. Są momenty gdzie ciężko zrobić nawet jeden krok pod górę bo zjeżdża się co krok na dół. Ale wrażenia niezapomniane. Szczyt zdobywamy w czasie 40 min, ale warto. Polecamy posiadanie raczków na butach, żeby pokonać tą trasę zimą, mimo dużej ilości śniegu zapewniają w miarę stabilność na stromym stoku. Na szczycie wita nas samotna Waligóra, która na pewno czekała z utęsknieniem na jakichś gości co stwierdzam po nienaruszonym ludzką stopą śniegu. Jesteśmy tylko my nasze ślady i pyszna gorąca herbatka na szczycie.

Na dół po chwili namysłu schodzimy tą samą drogą. Po 15 minutach kontrolowanych poślizgów w zaspach śnieżnych jesteśmy na dole. Korzystając z zimy wypożyczamy narty przy schronisku i szusujemy. Na koniec tego wspaniałego dnia ciepła herbatka w schronisku „Andrzejówka”.

Biskupia Kopa 889 m n.p.m. – Góry Opawskie – KGP – Zimowe wejście

Początek lutego Gdańsk, zero śniegu, jedziemy w góry w końcu nasze wytęsknione. Dojeżdżamy na miejsce. Nasz pierwszy nocleg zaplanowaliśmy w schronisku „Pod Biskupią Kopą”. Samochód zostawiamy na sporym w tym terminie darmowym parkingu pod „Ziemowitem” w Jarnołtówku. Pogoda jest piękna wszędzie biało idąc pod górę żółtym szlakiem podziwiamy widoki i rozkoszujemy się pięknem zimy.

Po dotarciu do schroniska zostawiamy rzeczy w pokoju i ruszamy  na podbój szczytu. Na szczycie zastajemy niestety już zamkniętą wieżę i dopalające się ognisko. Spokój, cisza i brak ludzi.

Po powrocie mała sesja zdjęciowa wnętrz i na zewnątrz. I słynne krawaty, które wiszą tu jako przestroga dla tych co ośmieliliby się wejść do schroniska pod krawatem. Zostaną one niezwłocznie odcięte i dołączą do reszty zdobycznych wiszących już w schronisku. W schronisku im bliżej wieczora coraz mniej ludzi ale jest przytulnie, smaczne jedzenie i całkiem komfortowe pokoje.

Wieczorem mamy gości pod oknami, którzy czyhają tylko na jakiś smakołyk, a że mieliśmy okna otwarte bo w pokojach było naprawdę gorące. To chętnie do nas zaglądały.

Przed snem idziemy jeszcze na zewnątrz odetchnąć świeżym górskim powietrzem i zwiedzamy okolicę.