To był dla nas najbardziej wyczerpujący dzień, ale też z przepięknymi widokami i super pogodą. Przeszliśmy z Doliny Kościeliskiej do schroniska na Kondratowej hali. Szliśmy przez Dolinę Tomanową panował tam taki spokój czuło się obecność czystej natury nie zaburzonej ludzką obecnością na tym odcinku spotkaliśmy może dwie osoby po drodze.
Dalej szliśmy przez Ciemniaka. Historyjka z drogi 🙂 – wspinamy się i wspinamy pod górę, każdy kto był na Ciemniaku to zna to podejście. I tak idziemy Aga pierwsza i w połowie drogi mija nas para dziewczyna z chłopakiem. Ona idzie pierwsza on za nią nikogo więcej w tym momencie w pobliżu. W pewnym momencie odwraca się i mówi do niego głośno z pewną nutką sarkazmu: „czemu ty tak sapiesz”. Na to Aga do niej: „to nie on to ja” 🙂 . Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i chyba tak dobre pół godziny jeszcze się śmialiśmy po minięciu się 🙂 . Potem był Ciemniak, Małołączniak i Kondracka Kopa tam nas złapał nas deszcz na szczęście chwilowy. Ale przy okazji kolejna śmieszna sytuacja. Aga na szczycie zaczyna się ubierać, dopina nogawki do spodni, zakłada pokrowiec na plecak i na końcu kurtka przeciw deszczowa, to wszystko z boku obserwuje chłopak, który po tym jak Aga już się zebrała i ogarnęła tylko na nią spojrzał i z lekceważącą miną wyjął parasolkę pstryk i już jest i poszedł dalej 🙂 . Takich mamy turystów na szlakach jak zacznie padać na szczycie to luzik bo ma parasolkę 😛 . Trochę zdjęć z trasy.