Dzień III Ornak – Tatry

Do jedzenia zabraliśmy pyszne chrupkie pieczywo wasa i pomimo tego, że jedliśmy je dopiero trzeci dzień, to żadne z nas już nie miało ochoty nawet na nie patrzeć. Marzyliśmy o świeżych bułeczkach 🙂 . Tego dnia opuszczaliśmy schronisko w dolinie Chochołowskiej i przemieszczaliśmy się do schroniska Ornak. Tam mieli nas odwiedzić Łukasza rodzice, którzy byli w Krakowie w sanatorium i chcieli się z nami zobaczyć. Do Kościeliskiej szliśmy standardowo przez Iwaniacką przełęcz. Droga była przyjemna. Gdy dotarliśmy do przełęczy spotkaliśmy tam grupkę przesympatycznych starszych ludzi idących na Ornak, którzy byli przyjaciółmi od czasów szkolnych i widząc nas z plecakami zaczęli wspominać jak to kiedyś się chodziło po górach. Do gotowania brało się maszynkę na paliwo, a paliwo nosiło w butelce w plecaku, jednak przez to, że butelka nigdy nie była szczelne to ubrania zawsze śmierdziały paliwem. Spało się w namiotach tam gdzie akurat w danej chwili zachciało się je rozbić. Mówili, że zazdroszczą nam i żebyśmy nigdy nie przestawali chodzić po górach, żebyśmy przynajmniej raz w roku pojechali w góry. Bo oni zrobili sobie 20 lat przerwy i jak tu przyjechali i poszli pierwszy raz na szlak  to mieli czas geriatryczny ( ten z tabliczki na oznakowanym szlaku ) plus 30 min :-). Ale teraz już jest lepiej bo jak idą to przynajmniej mieszczą się w czasie geriatrycznym 😛 . Poniżej nasze zdjęcie z przełęczy strasznie żałujemy, że nie zrobiliśmy sobie żadnego zdjęcia z tymi ludźmi, ale cały czas mamy to wspomnienie w pamięci.

 

Ruszyliśmy dalej w drogę po krótkim postoju. Dzisiaj na szczęście nie padał deszcz 🙂 . I dotarliśmy 🙂 . Wzięliśmy klucze do pokoju i ku wielkiemu zaskoczeniu po wejściu do pokoju okazało się, że pokoje są naprawdę ładne i duże co nas zszokowało najbardziej bo zazwyczaj w schroniskach pokoje są małe a całą przestrzeń wypełniają łóżka a tu taka niespodzianka 🙂 . Chwilę odpoczynku i ruszyliśmy na spotkanie rodzicom Łukasza. Sprawili nam prawdziwą niespodziankę bo przynieśli nam świeże bułeczki, ser, kabanosy, winogrona no i piwo naprawdę prawdziwa uczta jami 😀 .

 

Ten dzień był naprawdę przyjemny 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *