Stol najwyższy szczyt pasma górskiego – Karawanki. Karawanki należą do południowych Alp Wapiennych. Stol jest szczytem, z którego możemy podziwać Bled. Droga na szczyt jest jedną z łatwiejszych dróg w Karawankach. Pozbawiona jest trudności technicznych. Jednak w wyższych rejonach nie polecam dla osób wrażliwych na ekspozycje. Na trasie też są duże różnice wysokości. Męczące wejście na szczyt odwdzięcza się pięknymi widokami na Alpy Julijskie, Zachodnie Karawanki, na region Gorenjska i Alpy Kamnicko- Sawińskie. My wybieramy drogę na szczyt ze schroniska Valvasorjev dom pod Stolom. Do schroniska można dojechać samochodem. Prowadzi tu żwirowa droga pod górę, biegnąca typowymi górskim zakrętami, ale do przejechania samochodem osobowym. Aby trafić na drogę do schroniska kierujemy się na Zirovnicę, a stąd na miejscowość Moste. Tutaj skręcamy w żwirową drogę w bok oznaczoną znakiem kierującym do schroniska. Trochę mozolnej wspinaczki samochodem i jesteśmy pod schroniskiem. Stąd ruszamy na szczyt. Kierujemy się znakami, niektóre mówią, że na szczyt jest 2,5 godziny niektóre, że 3,5. Według naszej wiedzy na szczyt idzie się 3,5 godziny i w takim też czasie my go zdobywamy. Szlak jest dobrze oznaczony. Początkowo droga idzie przez las, i dalej polanką na której możemy podziwiać stado pasących się koni tutaj skręcamy w lewo w górę dalej w las. Potem szlak wychodzi z lasu i biegnie już wśród kosodrzewiny i traw. Droga jest prawie w całości kamienisto – żwirowa. O ile pod górkę idzie się po niej ok, o tyle kiedy już wracamy to co chwilę się ślizgamy na żwirze, oczywiście są to poślizgi kontrolowane 😉 . Wspinaczka pod górę na tym otwartym terenie daje możliwość podziwiania pięknych widoków z Triglavem w tle. Widoki w pełni wynagradzają wysiłek włożony w każdy krok pod górę. Tuż przed szczytem szlak się rozdziela. Szczyt można zdobyć wchodząc przez schronisko Prešernova koča, najwyżej położone schronisko w Karawankach 2174 m n.p.m. 15 min od szczytu, lub wchodząc przełęczą Med Stoli omijającą schronisko, my korzystamy z tej drugiej opcji. Jesteśmy na szczycie. Stąd można dalej kontynuować swoją wędrówkę szczytami w różnych kierunkach. My wracamy tą samą drogą. Przez cały ten żwir droga w dół jest mozolna i męcząca trzeba naprawdę uważać, żeby nie wywinąć orła. Po powrocie do Bledu do naszego lokum możemy z okna podziwiać szczyt, na którym przed chwilą byliśmy wrażenia niezapomniane 🙂 .