Do Jagodnej dojeżdżamy 1 maja 2014 samochodem pod samo schronisko. Po wejściu do schroniska ukazuje nam się urokliwe wnętrze schroniska.
Nocleg mamy zarezerwowany na trzy noce weekendu majowego gdyż tylko w takiej opcji można było zarezerwować nocleg w tym terminie. Tak więc płacimy za trzy noce, Miłą niespodzianką jest to, że właściciele schroniska respektują w tym terminie zniżki PTTK jak i kartę rabatową zdobywców KGP. Nie wszędzie tak jest. Tym samym podejmujemy decyzję, że zostajemy w Jagodnej do końca naszej wyprawy majowej i nie idziemy na Biskupią Kopę. nocleg tam niestety odwołujemy. Na szczęście zaliczkę, którą zapłaciliśmy za rezerwację przepiszą nam na inny termin, tak żeby nie była ona stracona. Kwaterujemy się w naszym pokoju, który jest przytulny i jest w nim naprawdę ciepło. Jagodna słynie z tego, że grzejniki w pokojach zawsze są na full i trzeba otwierać okna szczególnie na piętrze bo inaczej temperatura skacze strasznie go góry. Rozpakowujemy się, ogarniamy się i po sprawdzeniu pogody podejmujemy decyzję, że idziemy jeszcze dzisiaj zdobyć Jagodną. Wyruszamy ze schroniska niebieskim szlakiem. Cały szlak na szczyt jest w zasadzie dopiero co utworzoną nartostradą utwardzoną, żwirem. Szlak nie jest wymagający. Leciutko wspina się pod górę, żeby w końcu dotrzeć do ambony znajdującej się na szczycie. Ambona oznaczona jest tabliczką z informacją, że jesteśmy na Jagodnej na wysokości 977 m n.p.m.. Po drodze do szczytu mijamy kilka takich samych ambon i można zwątpić czy to już szczyt czy nie. Na tej jednej jest tabliczka. Jedna para idąca za nami na szczyt chyba stwierdziła, że jedna z pierwszych ambon to już szczyt i tam zakończyli swoją wędrówkę bynajmniej tak nam się wydaje bo na szczyt za nami nie dotarli i w drodze powrotnej też ich nie spotkaliśmy. Także nie dajcie się zwieść pozorom 🙂 . W drodze na szczyt pomiędzy drzewami ukazywały się co pewien czas widoki na okolicę. Słońce również nam towarzyszyło.
Na szczyt docieramy w około godzinę. Przy ambonie spotykamy jeszcze jednego zdobywcę KGP. który wszystkie swoje zdobyte szczyty zapisuje na mapie, z którą robi sobie zdjęcia na każdym szczycie.
Sesja zrobiona pora wracać. Na miejscu korzystamy ze schroniskowej kuchni, która jest naprawdę wyśmienita i polecamy ją z czystym sercem. Polecamy przede wszystkim racuchy oczywiście z jagodami. Podpieczone pierogi ruskie są przepyszne, a i dania mięsne zaspokoją największy głód. Wieczór spędzamy na dole w schronisku gdzie przez cały czas gościom towarzyszą schroniskowe zwierzęta i ten szczególny najsłynniejszy pies, który całymi dniami śpi i raz na jakiś czas tylko się budzi. Opracowany przez niego sposób wstawania ze swojego ulubionego fotela przypomina podrygi wyciągniętej na pomost ryby – widok bezcenny 🙂 .
Nasza trasa na Jagodną.