Zgodnie z planem dzień po przyjeździe ruszyliśmy do Doliny Chochołowskiej. Pobudka rano i o 7:00 już byliśmy w busie jadącym na parking przy wejściu do Doliny Chochołowskiej. Pogoda była przyzwoita. I tak po 10 rano dotarliśmy do schroniska. Ponieważ do pokoju mogliśmy wejść dopiero jakoś koło 13 zamówiliśmy sobie pyszną szarlotkę Chochołowską dla osłodzenia sobie czasu oczekiwania :-).
Jak już zostawiliśmy rzeczy w pokoju wyruszyliśmy na Grzesia, niestety parę minut przed szczytem złapał nas deszcz, pomimo tego weszliśmy na szczyt jednak widoków żadnych nie zobaczyliśmy bo cały krajobraz tonął w chmurach.
Po zejściu na dół byliśmy przemoczeni, ale nie można powiedzieć żeby była to wyprawa nieudana ponieważ szczyt został zdobyty :-).