Grecja – Kreta- Apartamenty Mediterranea i plażowanie

Postanowiliśmy zaszaleć w tegoroczne wakacje i podjęliśmy decyzję o wyjeździe na dwa tygodnie na Kretę. Znaleźliśmy fajne lokum w rozsądnej cenie polecane przez znajomego, który już tam był. Zakupiliśmy dwutygodniowy turnus z przelotem w „Rainbow tours”.  Nasz nocleg umiejscowiony jest na obrzeżach  miasta Chania, są to apartamenty z aneksem kuchennym bez wyżywienia „Apartamenty Mediterranea”. Z czystym sumieniem je polecamy. Jest tam bardzo czysto i schludnie. Pokoje są codziennie sprzątane. Jest też basen i dla chętnych bar z napojami. Obsługa jest bardzo miła i stara się zawsze pomóc. Jeżeli chodzi o parking to jest kilka miejsc przed obiektem, a gdy ich nie wystarczy to po drugiej stronie ulicy znajduje się wielki parking zamykany bramą należący do aparatamentów. Sama plaża znajduje się jakiś kilometr od apartamentów, ale nie jest to odległość, która stanowi jakąś barierę nie do pokonania. Dla chętnych też regularnie kursują autobusy miejskie na plaże, a przystanek jest tuż za rogiem. W drodze na plażę też jest duży supermarket lokalny i Lidl także z zakupami nie ma problemu do tego mnóstwo osiedlowych sklepików wokół. Poniżej parę zdjęć z naszego lokum.

Jeszcze przed wyjazdem ustaliliśmy szczegółowy plan zwiedzania i co chcemy zobaczyć na Krecie. Oczywiście pierwszy dzień był dniem odpoczynku i błogiego lenistwa na pobliskich plażach. W okolicy znajdują trzy plaże. Każda z nich ma zaplecze barowe i prysznice ze słodką wodą. Leżaki na plażach niestety są dodatkowo płatne. Bezpłatne są dla klientów baru plażowego gratis po zamówieniu w nim czegokolwiek. My osobiście korzystaliśmy z opcji ręcznikowej. Na plażach znajdują się kosze z zabawkami i grami do dowolnego wykorzystania całkowicie za darmo pod warunkiem zwrotu w stanie nie zapiaszczonym. Na szczęście dla nas, wokół plaży rośnie parę drzew, które dają błogi cień, bo bez niego to moglibyśmy przeobrazić się w dwa czerwone homary 😉 .

Na jednej z plaż były ławeczki ze stolikami, które wieczorem służyły nam jako punkt widokowy na tutejsze zachody słońca i obserwacje tętniącego nocnym życiem wybrzeża.

Tuż obok plaż na wzniesieniu znajduje się uroczo umiejscowiony kościółek.

Łysica 612 m n.p.m. – Góry Świętokrzyskie – KGP

„Razem z nami będziesz wędrował, Po Łysicy i Świętym Krzyżu, Poznasz urok Gór Świętokrzyskich”.  Korzystając z ostatnich dni urlopu zakwaterowaliśmy się w Busku Zdrój w hotelu Słoneczny Zdrój . Postanowiliśmy zafundować sobie luksus po trudach wędrówek po schroniskach. Był to strzał w dziesiątkę 🙂 . Pod nosem mamy basen i saunę w której relaksujemy nasze zmęczone mięśnie. Wybraliśmy to miejsce nie tylko dla odpoczynku, ale  też aby zdobyć kolejny z listy szczyt KGP – Łysicę. Ponieważ mój mąż złapał chyba jakąś grypę żołądkową po naszym pobycie w Roztoce postanawiamy maksymalnie wykorzystać błogie lenistwo w hotelu i tuż przed wyjazdem do domu wejść na Łysicę w między czasie zwiedzamy trochę miejscowość jest to typowo sanatoryjne uzdrowisko co widać po wędrujących po parku ludziach. Park jest ładny hasają w nim wszędzie rude wiewiórki.

Jemy lody i pozwalamy ogrzać się promieniom słonecznym, których tak nam brakowało w Tatrach.

Nastaje ostatni dzień urlopu czas wracać do domu tęsknimy już za własnym łóżkiem, ale też wiem jak bardzo będziemy tęsknić za bezkresnym widokiem gór nas otaczających i pewnie dopiero za rok może wcześniej uda nam się znowu postawić nasze stopy na górskim szlaku. Stawiamy nasze stopy na drodze na ostatni szczyt w czasie tego urlopu. Podejście, krótkie ale ku przestrodze dla innych polecam jednak wziąć na ten szlak buty trekingowe bo szlak może i jest spacerowy, ale strasznie błotnisty, a pod koniec kamienisty co jest i tak lepsze niż błoto na pierwszej połowie szlaku.

W niedługim czasie wchodzimy  na szczyt, no cóż nie są to widoki jak w Tatrach, ale coś tam widać.  Na górze jest sporo ludzi jako, że jest to długi weekend sierpniowy, wszyscy korzystają i spacerują. Pstrykamy jeszcze parę fotek i schodzimy do samochodu.

Samochód zostawiliśmy przy hotelu  na parkingu, tuż na przeciwko kościoła który co prawda jest płatny 10 zl, ale za to monitorowany no i jest miejsce do zaparkowania czego nie można powiedzieć o przydrożnych parkingach, które pękają dzisiaj w szwach. I  można tą kwotę  z opłaty w całości za parking wykorzystać w barze więc siadamy na kawę i rozmawiamy o minionych pełnych wrażeń dwóch tygodniach.

Nasza trasa: