Podróż do wnętrza Ziemi: Jaskinia Melidoni (Gerontospilios)

Kolejnym punktem naszej wycieczki była Jaskinia Melidoni (Gerontospilios). Imponująca jaskinia do dziś dnia jeszcze do końca nie odkryta. Wciąż trwają tam prace i powoli odkrywany jest każdy metr podziemnych korytarzy tej zjawiskowo pięknej jaskini, która kryje jeszcze wiele tajemnic. Krążą o niej legendy. Związana jest też z nią historia, przedstawiająca niestety jak okrutny los człowiek człowiekowi może zgotować. W 1824 w trakcie walk wyzwoleńczych schronienie w jaskini znalazło około 370 mieszkańców wioski Melidoni głównie kobiety i dzieci i ok 30 partyzantów. Kiedy wojska Tureckie pod wodzą Husajna Bejta dowiedziały się o tym postanowiły zmusić Kreteńczyków do opuszczenia schronienia. Na nic zdały się groźby i siłowe próby. Kreteńczycy nie chcieli opuścić jaskini. Gdy Kreteńczycy zabili dwóch wysłanników wojsk tureckich Bejt podjął decyzję o zabarykadowaniu wejścia do jaskini odcięciu dopływu świeżego powietrza do środka. Następnie rozkazał podłożyć ogień, tak aby dym z palącego się drewna przedostał się do jaskini. Uwięzieni Kreteńczycy nie mieli żadnych szans i wszyscy zginęli dusząc się. Dzisiaj na znak tych tragicznych wydarzeń na środku jaskini stoi ołtarz upamiętniający ich śmierć, a w środku znajdują się prochy osób, które wtedy zginęły.

W drodze powrotnej zajeżdżamy do małej rodzinnej wytwórni oliwy (Paraschakis Family Olive Oil Factory). Gdzie gospodarze pozwalają nam zajrzeć do pomieszczeń i poznać tajniki tłoczenia oliwy z oliwek przez ich rodzinną fabrykę. Polecamy warto do nich zajrzeć w drodze powrotnej z jaskini Melidoni. Fabryka położona jest w miejscowości Melidoni u podnóża jaskini tuż przy drodze, którą wracamy na krajową E 75. Kupujemy od gospodarzy oliwę zarówno dla siebie jak i w prezencie dla naszych bliskich. Po powrocie idealnie smakuje i swoim smakiem przypomina nam nasze wakacje.

Różowe piaski Elafonisi i słońce kryjące się wśród morza wrót

Elafonisi jedna z piękniejszych i najbardziej niebanalnych plaż, którą oglądały nasze oczy. Po ciężkim dniu na Psiloritis postanowiliśmy wygrzać się i odpocząć dzisiaj na plaży i nie robić zbyt wiele oprócz podziwiania i radowania naszych oczu nową porcją niezapomnianych widoków. Na Elafonisi może wybrać się każdy nie trzeba mieć samochodu, dojeżdżają tu również regularne autobusy transportu publicznego Krety. Widok różowego piasku na plaży naprawdę robi wrażenie. Jednak ten charakterystyczny kolor piasku wiąże się już nie z tak kolorową historią. Zdarzenia, które miały tu miejsce w 1824 roku dnia 24 kwietnia pozostawiły na zawsze o sobie pamięć na kartach różowego piasku. Historia donosi, że w tym dniu odziały Tureckie pod dowództwem Ibrahima brutalnie wtargnęły na tutejszą ziemię i wymordowały wszystkie kobiety i dzieci szukających tu schronienia. Plaże spłynęły ich krwią i od tego dnia piasek ma barwę różową. Z Chani docieramy tu jadąc drogą w głąb lądu przez Potamide i Elos. Po drodze w Potamidzie zatrzymujemy się aby obejrzeć piramidy ziemne, taki dziw natury dla ciekawskich.

Po dotarciu na miejsce samochód zostawiamy na bezpłatnym ogromnym parkingu  niedaleko plaży. Sama  plaża jest duża oczywiście są też tradycyjnie leżaki płatne 5 euro za dzień oraz całe zaplecze, bary, prysznice wszystko co potrzeba. My wybieramy miejsce pod drzewem w cieniu, który jest tu na wagę złota i relaksujemy się. Podziwiając niecodzienny kolor piasku.

W drodze powrotnej odwiedzamy Klasztor Chrysoskalitissa, jak we wszystkich klasztorach na Krecie obowiązuje tam odpowiedni ubiór i zakaz fotografowania wewnątrz. Aby dotrzeć do klasztoru trzeba pokonać 99 stopni schodów, z czego ostatni stopień jest złoty jednak to widoczne jest tylko dla prawdziwie wierzących. Docieramy na górę widok stąd na morze jest przepiękny. Jak wszędzie w naszej wędrówce towarzyszy nam kot.

Tuż przy parkingu jest tablica informacyjna z opisem miejsca i tu mamy okazję doświadczyć dziwnego zjawiska. Kiedy mój mąż zaczął czytać informacje na głos na drzewie znajdującym się tuż obok zaczęły odzywać się cykady im głośniej mówił tym one były coraz głośniejsze, aż w końcu tak hałasowały, że przestaliśmy słyszeć własne myśli.

Dalej udajemy się nadmorską krętą drogą łączącą plażę Elafonisi z drugą znaną kreteńską plażą Fallasarną. Plaża słynie z najpiękniejszych na wyspie zachodów słońca, gdzie słońce zachodząc nurkuje w wodzie. Droga prowadząca do Fallasarny może i jest kręta i wiedzie zboczami stromych zboczy górskich, ale widoki jakie ma się tu okazję zobaczyć są bezcenne. Do Fallasarny docieramy akurat na przepiekny zachód słońca znikającego w falach Morza Śródziemnego.