Kreta krajobrazy jednego dnia- Jaskinia Niedźwiedzia,Tajemnicze Klasztory: Moni Gouvernetou, Tzargalon i Katholiko

Dzisiejszy dzień można zaliczyć do tych dni, w których ilość przepięknych i niezapomnianych miejsc zobaczona i uwieczniona na zawsze w naszych wspomnieniach może przyprawić o zawrót głowy, ale taki pozytywny zawrót. Dzień, w którym chłoniemy każdą minutę dnia wszystkimi zmysłami jakie tylko mamy do dyspozycji, dotyk beżowych chropowatych skał, palące południowe słońce śródziemnomorskie, zapach natury, dźwięki wszytko to razem sprawia, że w zwykły szary dzień po powrocie będziemy powracać myślami do tych chwil i zatapiać się w cudownych wspomnieniach odkrytego przez nas kawałka świata.

Nasza dzisiejsza podróż rozpoczyna się u wrót klasztoru Moni Gouvernetou. Klasztor ten jest owiany tajemnicą ciężko się tu dostać. Zakonnicy mieszkający w klasztorze wytyczyli zasady na jakich przeciętny turysta ma prawo zwiedzić klasztor. Zaczynając od godzin zwiedzania od 9-12 lub od 17-19, a  w soboty i niedziele od 9-11 i od 17-20, kończąc na stosownym ubiorze ( długie spodnie i zakryte ramiona). Oczywiście w każdym klasztorze na Krecie bez wyjątku  obowiązuje całkowity zakaz fotografowania. Podjeżdżamy pod mur klasztoru, gdzie znajduje się placyk, na którym można zostawić samochód. Jadąc po drodze mijamy klasztor Tzagarolon zwany kościołem Świętej Trójcy lub Ag Triada. Droga wiodąca od klasztoru Ag Triada do Moni Gouvernetou zrobiła się węższa i trochę dziksza, ale spokojnie można nią jechać zwykłym samochodem nie jest to droga gorsza od polskich wiejskich dróg i do samego klasztoru dojeżdża się asfaltem. Dodatkowo mamy okazję podziwiać naprawdę godne naszych oczu widoki 😉 .

Pozostawiwszy samochód mijamy mury klasztoru, za którymi znajduje się ścieżka wiodąca przez zielony ogród pod sam budynek klasztoru.

Niestety pomimo tego, że z tysiąc razy sprawdzaliśmy, o której godzinie musimy być żeby wejść na zwiedzanie bo wiedzieliśmy, że często ludzie tutaj zastają drzwi zamknięte odbijamy się od wejścia od klasztoru, zwiedzanie jest niemożliwe ze względu na właśnie prowadzony remont klasztoru. No cóż. Idziemy dalej tuż za murami klasztoru znajduje się furtka, za którą znajduje się ścieżka wiodąca przez wąwóz Avlaki do Jaskini Niedźwiedzia i dalej do klasztoru Katholiko (kościół Św. Jana Pustelnika) podążając dalej ścieżką w dół od klasztoru Katholiko można po godzinie dotrzeć do morza. O godzinie 9:00 rano jesteśmy już na drodze prowadzącej do Jaskini niedźwiedzia. Pomimo dosyć wczesnej godziny słońce daję się we znaki dodatkowo na nogach mamy długie spodnie ze względu na wymogi zwiedzania klasztoru co znacząco obniża  nasz komfort cieplny. Wszystkim, którzy będą planować taką trasę proponuje zabrać na zmianę krótkie spodenki i obowiązkowo krem z filtrem my swojego zapomnieliśmy został w samochodzie i o ile ja się posmarowałam przed wyjazdem to mój mąż nie i trochę się stresował, że go spali to słońce na jego szczęście nie było tak źle. Sama ścieżka podobna jest do naszych górskich szlaków wyłożonych kamieniami, tylko temperatura to jakieś 20 stopni C więcej, także wygodne buty i woda to podstawa.  Po jakichś 30 minutach docieramy do Jaskini Niedźwiedzia. Wewnątrz jaskini znajdziemy wielką skałę o kształcie przypominającym niedźwiedzia pochylonego nad zbiornikiem  i małą kapliczkę. Z jaskinią wiążę się legenda, która wyjaśnia obecność tej niespotykanej skały w środku. Sama legenda obecnie przekazywana ma korzenie chrześcijańskie. Jednak istnieją zapiski, w których nazwa jaskini pojawiła się jeszcze w czasach starożytności kiedy jaskinia była miejscem czczenia Artemidy bogini łowów, zwierząt, lasów, gór i roślinności. Obecna wersja legendy  mówi, że mieszkający tu Mnisi chcieli  wyjaśnić zagadkę regularnie znikającej wody ze zbiornika. Pewnego wieczoru kiedy jeden z Mnichów obserwował grotę ze zbiornikiem, do jaskini wszedł olbrzymi niedźwiedź. Przerażony mnich zamknął oczy i zaczął modlić się do Maryi. Kiedy otworzył oczy niedźwiedź zamienił się w skałę i stoi tu po dziś dzień.

Dalej udajemy się drogą w dół do klasztoru Katholiko, wiodą do niego kamienne schody. Krajobraz wokół  jest dziki i słońce zaczyna pomału nam doskwierać. Kiedy docieramy na miejsce słońce nieźle praży można na szczęście znaleźć tu trochę cienia chowając się za kamiennymi ścianami. Sam klasztor sprawia wrażenie opuszczonego i porzuconego na pastwę Kreteńskiego słońca pośród gór gdzie nawet wiatr jest rzadkim gościem. Jednak na pewno ktoś tu urzędować musi świadczą o tym chociażby zapalone świeczki w kapliczce i fakt, że w jaskini Niedźwiedzia widnieje na tabliczce prośba do turystów o zabranie małego worka z cementem i zniesienie go na dół do klasztoru ponieważ trwa remont i każda najmniejsza para rąk które pomogą w dostarczeniu materiałów budowlanych na miejsce jest na wagę złota jako, że do klasztoru nie istnieje żadna inna droga oprócz tej wytyczonej przez ślady ludzkich stóp. Chwilę kręcimy się po okolicy pstrykamy parę fotek i postanawiamy wrócić.

W drodze powrotnej słońce nam doskwiera niemiłosiernie jest naprawdę gorąco i do tego nie ma co liczyć o tej godzinie na żaden cień ani choćby podmuch wiatru, a wrócić trzeba przecież pod górę. Jakiś czas później jesteśmy na parkingu. Nasz samochód na szczęście ma klimatyzacje więc możemy trochę się schłodzić. Przemieszczamy się, aby zwiedzić ostatni z trzech klasztorów położonych na półwyspie Akrotiri. Klasztor Ag Triada chyba jeden z najbardziej dostępnych do zwiedzania dla turystów z trzech klasztorów. Oczywiście obowiązuje stosowny strój. W razie gdyby jednak ktoś zapomniał okrycia ramion to na wejściu można pożyczyć chustę do przykrycia ramion. Czy strój turystów jest stosowny bacznym okiem obserwuje jeden z mnichów na wejściu gdzie również pobierana jest opłata za wstęp. W środku zastajemy dobrze zachowane sakralne budowle.

I wszechobecne koty, których głównym miejscem przesiadywania jest teren przed drzwiami kuchni gdzie każdy najmniejszy ruch w środku sprawia, że wszystkie one są od razu gotowe bo w każdej chwili może ktoś im rzuci jakiś smakołyk z klasztornej kuchni.

Grecja – Kreta- Apartamenty Mediterranea i plażowanie

Postanowiliśmy zaszaleć w tegoroczne wakacje i podjęliśmy decyzję o wyjeździe na dwa tygodnie na Kretę. Znaleźliśmy fajne lokum w rozsądnej cenie polecane przez znajomego, który już tam był. Zakupiliśmy dwutygodniowy turnus z przelotem w „Rainbow tours”.  Nasz nocleg umiejscowiony jest na obrzeżach  miasta Chania, są to apartamenty z aneksem kuchennym bez wyżywienia „Apartamenty Mediterranea”. Z czystym sumieniem je polecamy. Jest tam bardzo czysto i schludnie. Pokoje są codziennie sprzątane. Jest też basen i dla chętnych bar z napojami. Obsługa jest bardzo miła i stara się zawsze pomóc. Jeżeli chodzi o parking to jest kilka miejsc przed obiektem, a gdy ich nie wystarczy to po drugiej stronie ulicy znajduje się wielki parking zamykany bramą należący do aparatamentów. Sama plaża znajduje się jakiś kilometr od apartamentów, ale nie jest to odległość, która stanowi jakąś barierę nie do pokonania. Dla chętnych też regularnie kursują autobusy miejskie na plaże, a przystanek jest tuż za rogiem. W drodze na plażę też jest duży supermarket lokalny i Lidl także z zakupami nie ma problemu do tego mnóstwo osiedlowych sklepików wokół. Poniżej parę zdjęć z naszego lokum.

Jeszcze przed wyjazdem ustaliliśmy szczegółowy plan zwiedzania i co chcemy zobaczyć na Krecie. Oczywiście pierwszy dzień był dniem odpoczynku i błogiego lenistwa na pobliskich plażach. W okolicy znajdują trzy plaże. Każda z nich ma zaplecze barowe i prysznice ze słodką wodą. Leżaki na plażach niestety są dodatkowo płatne. Bezpłatne są dla klientów baru plażowego gratis po zamówieniu w nim czegokolwiek. My osobiście korzystaliśmy z opcji ręcznikowej. Na plażach znajdują się kosze z zabawkami i grami do dowolnego wykorzystania całkowicie za darmo pod warunkiem zwrotu w stanie nie zapiaszczonym. Na szczęście dla nas, wokół plaży rośnie parę drzew, które dają błogi cień, bo bez niego to moglibyśmy przeobrazić się w dwa czerwone homary 😉 .

Na jednej z plaż były ławeczki ze stolikami, które wieczorem służyły nam jako punkt widokowy na tutejsze zachody słońca i obserwacje tętniącego nocnym życiem wybrzeża.

Tuż obok plaż na wzniesieniu znajduje się uroczo umiejscowiony kościółek.