Wśród krętych uliczek Rethymnonu

Wracając z jaskini Melidoni zatrzymujemy się w Rethymnonie z planem zwiedzenia miasta, znajdującej się tu fortecy, i słynnej przystani z latarnią morską w tle. Kiedy docieramy do miasta jest pora popołudniowa ze słońcem w pełni. Samochód parkujemy w wąskich uliczkach wokół starego miasta jakieś 2 km od fortecy. Nasz leniwy spacer uliczkami starego miasta staramy się pokonywać w towarzyszącym nam cieniu okolicznych budynków, ze względu na palące słońce. Wędrujemy wolno podziwiając tutejsze kwieciste typowo grecki uliczki. Towarzyszą nam też koty, które nadzwyczaj upodobały sobie mojego męża, który ma alergie na ich sierść. Jednak one nie zważając na to bez pytania z wszystkim znana bezczelnością wykorzystuję jego nogi, żeby się połasić i wymusić pogłaskanie 🙂 .

Naszym pierwszym miejscem, które chcemy zobaczyć jest forteca (fortezza). Pochodzi ona z czasów świetności miasta kiedy rządzili nim wenecjanie. Zbudowali oni fortecę, która miała chronić miasto przed piratami, między innymi słynnym piratem Barbarossą i wciąż rosnącym imperium Tureckim. Warto zwiedzić fortece, wstęp jest płatny 4 euro, ale dla studentów po okazaniu legitymacji i dzieci bezpłatnie. Przed bramą wita nas Grek grający na Mandolinie. Obszar, na którym leży forteca jest dość duży i proponujemy zarezerwować sobie na zwiedzanie trochę czasu. Spacer po starych weneckich murach to nie tylko kawałek historii, ale też i przepiękne widoki na rozciągające się w dole morze i chłodzący podmuch wiatru.

Kolejnym punktem must see na mapie Rethymnonu jest latarnia morska i stary port z mnóstwem lokali, a w każdym z nich wystawione ryby oraz owoce morza na pokaz naszych oczu smakowicie zachęcające do wejścia. Dalej wędrujemy uliczkami w kierunku fontanny Rimondi i powolnym krokiem kierujemy się do samochodu.

Wieczorem po powrocie w nagrodę po naszych wędrówkach udajemy się do lokalnej tawerny Dimitris and Sakis tuż obok naszych pokoi. Lokal sam w sobie w miarę sympatyczny prowadzony przez dwójkę przyjaciół urządzony w typowym greckim stylu. Jeżeli chodzi o ceny to nie zaskakują są na poziomie wszystkich okolicznych lokali. Jedzenie dobre, ale w następnym poście opisze miejsce, w którym  można zjeść naprawdę dobre lokalne potrawy, za niewielką cenę.

Afrata raj dla wytrwałych

Afrata Beach to jedno z najspokojniejszych miejsc do odpoczynku i plażowania jakie mieliśmy okazje zobaczyć. Można tutaj też zjeść bardzo dobre lokalne przysmaki w naprawdę niskiej cenie na dowód załączam zdjęcia. Żeby tu dotrzeć trzeba się kierować na Kissamos drogą krajową, a następnie w Kolymvari odbić na Afratę. Na mapach wydawać by się mogło, że do końca nie ma asfaltu i trzeba do samej plaży parę kilometrów jechać szutrem. Ale jest asfalt do samej plaży i tawerny. Po zjechaniu z głównej drogi trzeba się kierować na miejscowość Afrata, a już w samej miejscowości są znaki na plażę. Jest to jedyne miejsce gdzie leżaki są darmowe na Krecie. Spędzamy tutaj nasz kolejny wymarzony dzień w raju.

 

Przy okazji nasz samochód wypożyczyliśmy przez polskiego pośrednika Autoway Polska (http://www.autoway-polska.com/) który akurat w naszym przypadku porozumiał się z lokalnym Gerani Car Rental. Polecamy ceny w zasadzie takie same jak gdy się wypożycza na miejscu. Do tego jest komfort kontaktu i pewność wypożyczenia jeszcze w Polsce. Do tego przywożą i zabierają samochód z miejsca gdzie jesteśmy zakwaterowani, co też jest istotne. My dostaliśmy dodatkową niespodziankę bo wypożyczaliśmy tak naprawdę najniższą klasę samochodu, a dostaliśmy super samochód (Ford Focus) z wyższej klasy w tej samej cenie bo tamtych po prostu im zabrakło.